Amerykańskie podsłuchy.

Amerykańskie podsłuchy – sprawy Snowdena ciąg dalszy. Nasi amerykańscy sojusznicy są niezwykle pragmatyczni – skoro wydali biliony dolarów na najlepszy na świecie wywiad elektroniczny to nie po to aby leżał odłogiem. Odwrotnie, starają się go wykorzystać do maksimum. Nie powinno przeto dziwić, że podsłuchują co się da i kogo się da, w tym, być może, kanclerz Merkel, bo na pewno mówi i pisze przez komórkę mega ciekawe rzeczy. 35-ciu innych przywódców świata też.



Po 11 września 2001r., credo amerykańskie jest proste – walczymy z terroryzmem w imieniu całego świata zachodniego i nasza społeczność wywiadowcza robi wszystko co uzna za stosowne by zapobiegać kolejnym zamachom. Jeżeli komuś to się nie podoba, to sorry, nie nasz problem. Jest to trochę aroganckie, ale w branży wywiadowczej – jak najbardziej zrozumiałe. Tym bardziej, że szpiegując obcych nie łamią swojego prawa. Co najwyżej cudze. Ale na tym polega wywiad.

W całej sprawie nie tyle fakt podsłuchiwania jest najbardziej istotny lecz mechanizmy decyzyjne dojścia do skutku spersonalizowanego elektronicznego szpiegowania tylu głów sojuszniczych państw.

Słowem – kto zlecił i kto co wiedział. Inicjatywa odgórna czy oddolna? Czy podsłuchiwanie, symbolicznej już w tej kwestii, kanclerz Angeli Merkel, zlecił prezydent Stanów Zjednoczonych, jego doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego, szef amerykańskiej społeczności wywiadowczej czy też była to samowolka ludzi z Narodowej Agencji Bezpieczeństwa? Niemniej ważne jest kto dostawał końcowy produkt wywiadowczy z elektronicznego podsłuchu Pani Kanclerz? Prezydent Obama? Jeżeli tak, to czy materiał go rajcował i czy prosił o jeszcze? A może nie wiedział, że to z bezpośredniego podsłuchu jej telefonu?

Nie będę rozwodził się nad tym czy sprawa jest kłopotliwa, bo to jest oczywiste. Nie chcę też wnikać, kto ma tu rację lub nie, gdyż równie mądre argumenty można by znaleźć zarówno po stronie podsłuchujących jak i podsłuchiwanych. Rozumiem oburzenie obrońców prawa człowieka wyrażone w blogu pana Fala (Dlaczego Polska nie wścieka się na amerykański podsłuch), ale nie mam dla nich dobrych wiadomości. Będzie jeszcze gorzej.

Znacznie ciekawszy i potencjalnie bardziej destrukcyjny jest sposób rozgrywania tej układanki przez trzeciego gracza. Trzecim rozgrywającym są oczywiście Rosjanie, a Snowden jest ich asem w tej grze. Przysłowiowy „The Third Man”, niczym tytuł klasycznego serialu szpiegowskiego z czasów Zimnej Wojny. Każda nowa rewelacja każe patrzeć na sprawę Snowdena z coraz dalszej, a więc , pełniejszej, perspektywy co umożliwia lepszą i bardziej trzeżwą ocenę.

Nikt już chyba nie wierzy, że Edward Snowden znalazł się w Rosji przez przypadek i zabrał ze sobą tylko to co miał pod ręką w sensie wywiadowczym. Cztery miesiące temu odnosząc się na blogu po raz pierwszy do tej kwestii napisałem, że dla prezydenta Putina, Snowden to gratka; że dopiero powiedział przysłowiowe „a”. Teraz, zastanawiam się jak długi jest alfabet Snowdena? Może to kilka alfabetów?

Fascynujące będzie z pewnością kolejne spotkanie grupy G-20 z udziałem prezydentów Obamy i Putina. Uczestnicy będę spoglądać na amerykańskiego prezydenta i myśleć – on może o nas wszystko wiedzieć! Następnie obejrzą się na rosyjskiego prezydenta i pomyślą – on też może o nas wszystko wiedzieć, ale z pewnością wie także co wie o nas Amerykanin i może zechce nam powiedzieć!
Zaczynam się zastanawiać ile warstw może mieć operacja Snowden? Bo jakoś nie mam wątpliwości, że jest to wielowymiarowa operacja wywiadu rosyjskiego. Ma wymiar polityczny, propagandowy, społeczny i operacyjny.

A gdyby w Moskwie pojawił się jutro jakiś Snowden-bis z jeszcze ciekawszymi rewelacjami „Made in USA”? Niemożliwe? Praktyka i teoria wywiadu uczy, że jeżeli kogoś ściągamy na swój teren i wykorzystujemy propagandowo to na ogół mamy inne aktywa w obiektach przeciwnika. Potencjał do manipulowania, w każdą stronę, jest ogromny. Ba, wręcz przerażający.

Polska oficjalna rzeczywiście wydaje się na razie drzemać na obrzeżach tego zawirowania bo pozornie rzecz jej nie dotyczy. A gdyby Snowden wyłożył wszystko na temat więzień CIA w Polsce – nazwiska, kontakty, adresy, jak to się kiedyś mawiało? Niemożliwe? Obudzenie może być z ręką w nocniku.
Trwa ładowanie komentarzy...