O autorze
Absolwent pierwszego rocznika Ośrodka Kształcenia Kadr Wywiadowczych 1972/73. Absolwent studiów podyplomowych LLM Harwardzkiej Szkoły Prawa, 1975/76. Doktor nauk prawnych Instytutu Nauk Prawnych PAN, 1978. Współpracownik Zarządu Wywiadu UOP, 1992-2001. Współpracownik wywiadu wojskowego WSI, 2002-2007. Autor książki - Tropiąc Bin Ladena. Współautor, z Longinem Pastusiakiem książki pt. Impeachment. O usuwaniu polityków z urzędu.

Snowden

Edward Snowden i kompleks wywiadowczo-informatyczny. W 2010 roku, Max Kelly, szef ochrony bezpieczeństwa firmy Facebook odpowiedzialny za ochronę danych jego użytkowników, podjął pracę w National Security Agency – jak podał kilka dni temu International Herald Tribune.

National Security Agency – Narodowa Agencja Bezpieczeństwa USA to największa i najbardziej tajna amerykańska organizacja wywiadowcza, przy której CIA to uboga krewna. NSA podsłuchuje i podgląda wszystko co mówi i rusza się na świecie, w tym oczywiście w internecie.



Ten sam International Herald Tribune informuje o coraz mocniejszych związkach pomiędzy NSA a Silicon Valley – zagłębiem elektroniczno-informatycznym Stanów Zjednoczonych. Świat wywiadu elektronicznego i świat biznesu elektroniczno-informatycznego są niezwykle komplementarne i nawzajem się napędzają podobnie jak kompleks militarno-przemysłowy. Przejście Maxa Kelly z Facebooka do NSA to nie przypadek odosobniony. Cywile z biznesu naturalnie przechodzą do pracy dla rządu i odwrotnie – weterani NSA i innych służb wywiadowczych próbują sił w biznesie. Niby nie było to i nie jest tajemnicą, ale też nikt tych przepływów osobowych nie nagłaśniał.

Aż pojawił się Edward Snowden, pracownik kontraktowy NSA, organizacji wywiadowczej, z której prawie nigdy nie było przecieków. Jego wiedza o środkach i metodach pracy NSA musi być ogromna – zwłaszcza jeżeli przygotowywał się do swej rejterady. Ogromna też musi być jego wiedza o symbiozie pomiędzy NSA a firmami i ludźmi Silicon Valley.

Stany Zjednoczone w znacznej mierze oparły swoje bezpieczeństwo narodowe o wywiad elektroniczny i naukowo-techniczny /sigint/, przykładając mniejszą wagę do wywiadu agenturalnego /humint/. Przez lata Amerykanie zainwestowali w wywiad elektroniczny nie miliardy, ale biliony dolarów.

Szkody operacyjne i logistyczne jakie już wyrządził Snowden są ogromne. Także, wizerunek Stanów Zjednoczonych szpiegujących całą ludzkość wiele osób – słusznie czy nie – denerwuje. A Snowden dopiero powiedział przysłowiowe „a”. Nic dziwnego, że w ściganie go i żądanie ekstradycji od kolejnych państw zaangażował się sam prezydent Obama. Dopadnięcie Snowdena powoli staje się sprawą honoru Stanów Zjednoczonych co nie jest dobre przede wszystkim dla nich samych, bo pozwala innym na manipulację.

Rodzi się pytanie czy Snowden mknie z jednego kraju do drugiego sam z siebie czy też ktoś nim steruje? I kto? Chińczycy, Rosjanie, Wikileaks? Bo przecież wszystkie te podmioty mu pomagają – w takiej czy innej formie.

Prawda – jak zwykle – może leżeć gdzieś w okolicy środka. Ameryka ma wielką tradycję whistleblowers – ludzi ujawniających poczynania różnych organizacji, w tym rządu, bo tak im każe sumienie.

Ale Edward Snowden jest szczególnym rodzajem whistleblowera. Przed słusznym, skąd inąd, gniewem rządu Stanów Zjednoczonych nie ochroni go światowa opinia publiczna. Może to skutecznie zrobić jedynie rząd innego państwa udzielając mu azylu. I tu rola whistleblowera zaczyna się powoli i niezauważalnie przeistaczać w oferenta, który ma coś do zaoferowania.

Rząd Chin umył ręce i odesłał Snowdena do Moskwy wychodząc z założenia, że ma za dużo spraw do załatwienia z Amerykanami by udzielenie mu azylu zatruło na długo wzajemne relacje.

Dla Putina Snowden to gratka. Obiektywnie nie może Amerykanom go wydać, gdyż już żaden oferent obcego wywiadu nie zgłosiłby się do Rosjan i takie posunięcie nie znalazłoby zrozumienia dużej części rosyjskiej opinii publicznej. Putin wie, że Amerykanie to rozumieją. Ponadto, w 2014 roku to oni i reszta NATO będą ewakuować się z Afganistanu, między innymi przez Rosję, a nie odwrotnie.

Snowden powie Rosjanom wszystko co wie, a nawet gdyby odmówił, to rząd USA musi założyć, że to zrobił. Nie chciałbym być szefem komisji do sprawy Snowdena powołanej w ramach amerykańskiej społeczności wywiadowczej by ocenić tę wpadkę i wynikłe straty. Robota na lata.

Czy zatem Edward Snowden to zdrajca, szpieg czy bohater? Jest pewnie po trochu wszystkim w zależności od tego czy punkt siedzenia i widzenia znajduje się w Waszyngtonie, Moskwie, Londynie czy Ekwadorze.

A może Snowden to rosyjski nielegalny, który powrócił z zimna na łono macierzy?
Niedawno napisałem blog o wpadce CIA w Moskwie. Wylądowanie Snowdena w Moskwie to w kategoriach wywiadowczych jak wybuch bomby w centrali NSA.

Rozgrywki wywiadowcze wydają się wchodzić na nowy poziom jakościowy. Czekam na ruch Amerykanów.
Trwa ładowanie komentarzy...