O kłamstwach posła Antoniego Macierewicza

O kłamstwach posła Antoniego Macierewicza. W lutym 2007 roku, Antoni Macierewicz, wtedy wiceminister obrony narodowej, ówczesny prezydent, Lech Kaczyński, i premier Jarosław Kaczyński, ujawnili i opublikowali w Monitorze Polskim Raport z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.



Istotnym elementem Raportu był rozdział 12 pt. „Operacja Zen” i Aneks 24, dotyczące działań operacyjnych wywiadu wojskowego RP w Afganistanie, w których brałem czynny udział.

W związku z Raportem, wiceminister obrony Antoni Macierewicz złożył do prokuratury wojskowej około 400 doniesień o możliwości popełnienia przestępstw przez żołnierzy i współpracowników WSI. Takie doniesienie złożył też w sprawie operacji „Zen” przeciwko mnie i żołnierzom wywiadu wojskowego, z którymi realizowałem misję afgańską.

W lutym 2013 roku, Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie prawomocnie umorzyła śledztwo w sprawie operacji „Zen” przeciwko mnie i żołnierzom wywiadu wojskowego nie dopatrując się w naszych działaniach znamion czynów zabronionych.
Oznacza to, że nie kradliśmy, nie wyłudzaliśmy, nie wprowadzaliśmy w błąd najwyższych władz RP, nie kłamaliśmy, nie konfabulowaliśmy, itd. – jak nam zarzucał wiceminister obrony narodowej, Antoni Macierewicz.

Kłamał, wprowadzał w błąd i konfabulował w Raporcie z likwidacji WSI wiceminister obrony narodowej Antoni Macierewicz i członkowie Komisji Weryfikacyjnej.

Wynika z tego, że ujawnienie czynnej operacji wywiadu wojskowego na terenie Afganistanu, oficerów wywiadu wojskowego, którzy ją realizowali i mnie jako ich współpracownika było niepotrzebne, niczym nieuzasadnione, bezpodstawne, a przede wszystkim – BEZPRAWNE. Rozdział 12 Raportu był kluczową i najbardziej spektakularną częścią tego dokumentu. Kluczowa część Raportu okazała się zwykłą fałszywką i kłamstwem. Jak ongiś rzekoma „lojalka” Jarosława Kaczyńskiego.

W lutym 2007 roku, Antoni Macierewicz podsunął urzędującemu prezydentowi i premierowi dokument, który nie tylko był pełen kłamstw i konfabulacji, ale którego podpisanie – UWAGA – skutkowało, w mojej ocenie, automatycznym popełnieniem przez obu najwyższych urzędników państwa polskiego przestępstwa ujawnienia tajemnicy państwowej. Dlaczego? Dlatego, że w Raporcie ujawniono mnie także jako współpracownika Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa w latach 1992-2001. Żadna z ustaw wprowadzających Raport w nie dawała jakichkolwiek podstaw do publikacji w nim informacji o współpracownikach wywiadu cywilnego. Zamieszczenie zatem w Raporcie informacji o mojej współpracy z wywiadem cywilnym było BEZPRAWNE.

11 września 2012 roku, Sąd Okręgowy w Warszawie, w sprawie z powództwa Aleksandra Makowskiego przeciwko Ministrowi Obrony Narodowej o ochronę dóbr osobistych orzekł, że umieszczenie w Raporcie informacji o mojej współpracy z wywiadem cywilnym było działaniem bezprawnym. Podobnie zresztą jak ujawnienie mnie jako współpracownika wywiadu wojskowego.

Nasuwa się pytanie – w czyim interesie działał Antoni Macierewicz podsuwając do podpisu urzędującemu prezydentowi i premierowi dokument, którego podpisanie skutkowało złamaniem przez nich, według wszelkich oznak na niebie i ziemi, prawa, a w konsekwencji popełnieniem przestępstwa ujawnienia tajemnicy państwowej? Na pewno nie w interesie państwa polskiego, ani tym bardziej w interesie ówczesnego prezydenta i premiera.

Na czyją korzyść pan działał w tej sprawie, panie pośle? Czy uprzedzał pan ówczesnego prezydenta i premiera, że podpisując dokument ujawniający mnie jako współpracownika wywiadu cywilnego działają bezprawnie? Czy też okłamał pan ich stwierdzając, że ma pan dowody na poparcie wszystkich zarzutów stawianych w Raporcie?

Prokuratura Apelacyjna w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez posła Antoniego Macierewicza w kontekście Raportu, w tym ujawnienia tajemnicy państwowej. Od grudnia 2012 roku już dwa razy występowała z wnioskiem do Prokuratury Generalnej i jej szefa o zwrócenie się do Sejmu o odebranie Antoniemu Macierewiczowi przez nasz parlament immunitetu poselskiego aby mogła postawić mu zarzuty w sprawie Raportu, a następnie skierować do właściwego sądu akt oskarżenia. Dwa razy Prokuratura Generalna zwracała ów wniosek Prokuraturze Apelacyjnej do uzupełnienia pod błahymi i trudno zrozumiałymi pretekstami sprawiając wrażenie, mam nadzieje mylne, że chroni Antoniego Macierewicza.

Zakładam, że Prokuratura Apelacyjna wnet po raz trzeci złoży wniosek do Prokuratury Generalnej o wystąpienie do Sejmu o pozbawienie Antoniego Macierewicza immunitetu w tej sprawie. Będzie mógł wtedy stanąć przed sądem i ujawnić wszystkie dowody jakie posiada na poparcie zarzutów stawianych w Raporcie żołnierzom WSI i ich współpracownikom. Zapewniał publicznie, że ma dowody na udowodnienie każdego zarzutu i doniesienia jakie złożył do prokuratury wojskowej. Stając zatem przed niezawisłym sądem nie ma się czego obawiać – po prostu udowodni, że to on ma rację w tej sprawie i nie kłamał.

W świetle postanowienia Okręgowej Prokuratury w Warszawie o umorzeniu śledztwa w sprawie operacji ”Zen”, Prokuraturze Generalnej i jej szefowi coraz trudniej będzie uzasadniać ewentualne, kolejne odrzucanie wniosku Prokuratury Apelacyjnej o wystąpienie do Sejmu o odebranie Antoniemu Macierewiczowi immunitetu poselskiego dla celów tego postępowania.

Ale czego może się potencjalnie obawiać Prokuratura Generalna odrzucając wnioski Prokuratury Apelacyjnej dotyczące immunitetu posła Antoniego Macierewicza? Może tego, że przedstawienie zarzutów i aktu oskarżenia Antoniemu Macierewiczowi, ojcu chrzestnemu Raportu, będzie skutkowało koniecznością podjęcia podobnych działań prokuratorskich wobec innych urzędników państwowych?

Ja rozumiem taki ewentualny dylemat Prokuratury Generalnej i jej szefa. Ale immanentną cechą wielkich urzędów jest wielka odpowiedzialność. Odwagi.
IV RP z uporem godnym lepszej sprawy poszukiwała mitycznego „układu”. Czy aby sama go nie stworzyła swoimi działaniami wokół Raportu? Rozwiązanie WSI, a w konsekwencji również Raport z ich likwidacji, uchodzi za szczytowe osiągnięcie IV RP. To szczytowe osiągnięcie właśnie zaczyna się rozmywać w morzu kłamstwa.

A swoją drogą. Kłamiący poseł, nawet w jednej sprawie, nie jest najlepszą wizytówką jednej z największych partii politycznych ani, tym bardziej, Sejmu RP.

Od niepamiętnych czasów modne było określanie spraw w dwóch słowach. Powiedziałbym – KŁAMCA WERYFIKACYJNY.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...