O autorze
Absolwent pierwszego rocznika Ośrodka Kształcenia Kadr Wywiadowczych 1972/73. Absolwent studiów podyplomowych LLM Harwardzkiej Szkoły Prawa, 1975/76. Doktor nauk prawnych Instytutu Nauk Prawnych PAN, 1978. Współpracownik Zarządu Wywiadu UOP, 1992-2001. Współpracownik wywiadu wojskowego WSI, 2002-2007. Autor książki - Tropiąc Bin Ladena. Współautor, z Longinem Pastusiakiem książki pt. Impeachment. O usuwaniu polityków z urzędu.

O wrażliwości sojuszniczej.

Mocno niedowidzący koń wyścigowy pytany przez sponsora o udział w Wielkiej Pardubickiej odpowiada - "Nie widzę przeszkód". Ambasador USA w Polsce, Stephen D. Mullem, pytany przez dziennikarzy "Gazety Wyborczej" /28 bm./ o więzienia CIA w Polsce i torturowanych tam ludzi odpowiada -"Zgodnie z naszym prawem nie mogę nic mówić na ten temat".

Zręczność obu sytuacji i wypowiedzi jest porównywalna. Wiedzeni ostrożnością procesową, zróbmy założenie, że takie więzienia w Polsce były i torturowano tam ludzi.
Jeżeli tak, to po 11 września, 2001 roku, strona polska - jak ów prawie ślepy koń wyścigowy - nie widziała przeszkód w ich zakładaniu i torturowaniu w nich ludzi, łamiąc przy okazji wszelkie możliwe normy i przepisy prawa polskiego i międzynarodowego.
A strona amerykańska, tak jak ambasador, uznała, że zgodnie ze swoim prawem takich więzień mieć w USA nie może, nie wspominając o torturowaniu tam ludzi. Może natomiast legalnie wcisnąć takie łamanie prawa sojusznikom.
Pamiętam dokładnie co robiłem 11 września 2001 roku i po zamachu. Każdy kto miał takie możliwości chciał Amerykanom pomagać. Każdy czuł się wtedy i był Nowojorczykiem!
Także Polacy. W tamtej atmosferze podejmowało się decyzje, za które łatwo dziś ganić.Pod wielką presją, także moralną, amerykańskiego sojusznika. Chciałoby się wierzyć, że nie była to presja cyniczna.
Ale na koniec dnia to myśmy złamali w imię solidarności sojuszniczej swoje prawo. Amerykanie nie.
Dlatego cytowana odpowiedz ambasadora nie jest perłą replik dyplomatycznych.Jest niedyplomatyczna. Wiem, że Stephen Mullem jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu oraz entuzjastą Polski i Polaków.
Ale przypominanie Polakom w tej akurat sprawie, że my Amerykanie prawa łamać nie możemy, a wy jak tam sobie chcecie. . . Bad diplomacy! Mighty bad diplomacy!
  • ZOBACZ TAKŻE:
  • USA
Trwa ładowanie komentarzy...